Główny sponsor:

Miasto
Ząbki
KOLEJNE LIGOWE ZWYCIĘSTWO
KOLEJNE LIGOWE ZWYCIĘSTWO

KOLEJNE LIGOWE ZWYCIĘSTWO

WARSZAWA, 07.10.2017 Mecz wyjazdowy, rozegrany w ramach 10 kolejki IV ligi grupy północnej, w którym Dolcan rywalizował ze stołecznym Drukarzem zakończył się zwycięstwem naszej drużyny 3:0.

Po bezbramkowej pierwszej połowie, w drugiej do siatki gospodarzy dwukrotnie trafił Patryk Szeliga, a w doliczonym czasie gry wynik ustalił Paweł Nowacki. Komplet punktów w kolejnym meczu sprawia, że „marsz w górę tabeli” o którym tydzień temu wspomniałem nieśmiało i bardzo cichutko staje się coraz bardziej realny. Dodatkowym argumentem, który zdaje się przemawiać za taką możliwością jest fakt, że trudno w naszej grupie wskazać zdecydowanych faworytów. W tej kolejce punkty stracili wszyscy dotychczasowi liderzy, a „grupa pościgowa” stała się jeszcze bardziej liczna.

Usytuowany na terenie Parku Skaryszewskiego obiekt Drukarza ma swój niepowtarzalny klimat i urok. Jego walory doceniła choćby ekipa Chorwacji, która w trakcie Euro 2012 przez pewien czas miała na jego terenie swoją bazę treningową. Dodatkowo trudno było nie zauważyć, że spotykają się na nim ludzie którzy doskonale się znają i dobrze czują w swoim towarzystwie. Oczekując na mecz, ale też w jego trakcie miałem okazję słyszeć, docierające do moich uszu rozmowy gromadzących się nieśpieszne i witających po przyjacielsku sympatyków warszawskiej jedenastki. Głównym ich tematem, czemu trudno się dziwić, był czekający nas w dniu dzisiejszym mecz Biało-Czerwonych z Czarnogórą, decydujący o awansie na Mistrzostwa Świata w Rosji. Wśród kibiców dominował pogląd, że kwestia zwycięstwa i awansu naszej drużyny narodowej nie budzi żadnych wątpliwości, a rozbieżności dotyczyły tylko liczby goli, które na Stadionie Narodowym, oddalonym od obiektu Drukarza dosłownie „o rzut beretem” strzeli Robert Lewandowski. Pesymiści mówili o jednym, optymiści zatrzymywali się na granicy nawet czterech-pięciu.

Przechodząc płynnie do spotkania naszej drużyny, powiem szczerze, że przed jego rozpoczęciem byłem zaledwie umiarkowanym optymistą. Z jednej strony pamiętałem o pewnie wygrywanych spotkaniach w ramach Pucharu Polski MZPN oraz zdecydowanym zwycięstwie derbowym z Huraganem Wołomin, z drugiej zaś trudno mi było zapomnieć o niezbyt imponujący styl gry, prezentowanym przez naszą drużynę w spotkaniach wyjazdowych. Dość szybko się jednak uspokoiłem. Niemal od pierwszego gwizdka sędziego widać było duży spokój w poczynaniach naszej drużyny i próbę wykorzystania swoich największych atutów. W pierwszej połowie spotkania obie drużyny miały swoje szanse na strzelenia gola, ale żadna nie zdołała ich wykorzystać. Wśród warszawian najbliższy trafienia był w 35 minucie Paweł Sikora, którego niesygnalizowane uderzenie z dystansu sprawiło bardzo dużo kłopotów Damianowi Krzyżewskiemu. Dolcan swoją sytuację miał kilka minut później kiedy „oko w oko” z bramkarzem gospodarzy stanął Bartosz Wybraniec, ale zbyt długo zwlekł ze strzałem i Krzysztof Mazur zdołał wybić piłkę na rzut rożny.

Początkowy okres gry po zmianie stron zdawały się wskazywać, że zawodnicy Drukarza wyszli z szatni bardziej zmotywowani. Podopieczni Łukasza Staszczaka przez kilka minut dosłownie nie pozwalali ząbkowianom wyjść spod swojej bramki. Z bliskiej odległości próbowali zaskoczyć Krzyżewskiego Kamil Smoliński i Sikora, z dystansu Michał Knajdrowski, ale nasz bramkarz wszystko bronił. Mnogością rzutów rożnych, które w tym czasie wykonywali gospodarze można byłoby obdzielić kilka spotkań ligowych, ale na szczęście był to tylko stan przejściowy. Wyraźnie w tym czasie słyszalne z boiska kilkakrotnie przez naszych zawodników powtarzane zawołanie „Panowie budzimy się” przyniosło w końcu pozytywny skutek. W 57 minucie meczu po dośrodkowaniu z prawej strony boiska piłkę w polu karnym opanował Marcin Stańczyk i podał do Andrija Rohozina, którego strzał trafił w poprzeczkę. Jak się później okazało, był to pierwszy po przerwie promyczek zmian, które następowały na boisku. Pięć minut później Dolcan wyszedł już na prowadzenie. Dośrodkowywał z rzutu rożnego Konrad Cichowski, piłkę głową zgrywał Piotr Augustyniak, a skutecznym strzałem z kilku metrów akcję zakończył Patryk Szeliga. Dosłownie trzy minuty później ten sam zawodnik, po doskonałym podaniu ze skrzydła od Patryka Kozierkiewicza, strzelając nad rzucającym mu się pod nogi bramkarzem gospodarzy podwyższył prowadzenie Dolcanu na 2:0. Wcześniej piłkę w środku pola sprytnie przejął Stańczyk i „rozprowadził” akcję do wbiegającego prawą stroną boiska skrzydłowego naszej drużyny.

Tuż po wznowieniu gry gospodarze stanęli przed szansą na strzelenie gola kontaktowego, ale Knajdrowski zmarnował rzut karny po faulu w polu karnym Przemysława Więczka. Wspomniani wcześniej miejscowi kibice zastanawiali się przez kolejnych kilka minut: „Kto mu pozwolił strzelać „jedenastkę”, skoro już tyle razy zawiódł w tym elemencie gry?. Zdecydowanie lepiej byłoby gdyby strzelał…” i tu padło kilka nazwisk, których na fali entuzjazmu niestety nie zanotowałem. Wynik ustalił w doliczonym czasie gry Paweł Nowacki, który wykorzystał sytuację „sam na sam” z bramkarzem Drukarza, w której znalazł się po dokładnym podaniu od Wybrańca. Pewnym płaskim strzałem tuż przy słupku nie dał żadnych szans na skuteczną interwencję próbującemu skracać kąt Mazurowi.

Krzysztof Krajewski


Drukarz Warszawa – Dolcan Ząbki 0:3 (0:0)

Warszawa, 7 paźdzernika 2017 r. 

Widzów: 
ok. 100
Bramki: 
Szeliga 62, 65’, Nowacki 90’+3
Skład Drukarz Warszawa:
Mazur – Jakóbczak, Kądziela, Paliński, Kij – Cusin (59’ Ngugen), Ayodey – Przyborek, Sikora (69’ Wołowicz), Knajdrowski – Smoliński (69’ Wojtulewicz)
Skład Dolcan Ząbki:
Krzyżewski – Więczek, Augustyniak, Krystosiak, Wybraniec – Ofmański, Lewandowski – Cichowski (84’ Nawrocki), Stańczyk (78’ Nowacki), Rohozin (59’ Kozierkiewicz) – P. Szeliga (89’ P. Barzyc)
Żółte kartki:
Cusin, Wołowicz (Drukarz) – Lewandowski (Dolcan)
Sędzia:
Łukasz Gudyn (WS Warszawa)