Główny sponsor:

Miasto
Ząbki
REMIS W PIĄTEK, 13-TEGO
REMIS W PIĄTEK, 13-TEGO

REMIS W PIĄTEK, 13-TEGO

ZĄBKI, 13.10.2017 Mecz inaugurujący 11 kolejkę IV ligi grupy północnej, w którym rywalem ząbkowskiego Dolcanu był MKS Przasnysz, zakończył się remisem 1:1. Do przerwy prowadzili goście po kuriozalnej bramce Michała Pragacza, po przerwie wyrównał efektownym lobem Patryk Kozierkiewicz. Mecz podobnie jak dwie poprzednie potyczki tych drużyn, które miały miejsce w poprzednim sezonie nie miał zdecydowanego faworyta przed jego rozpoczęciem, a remis jak sądzę nie krzywdzi żadnej z drużyn.

Zgodnie z tradycją zapoczątkowaną w poprzednim sezonie meczem z Mazovią Mińsk Mazowiecki jeden mecz w każdej rundzie rozgrywek Dolcan rozgrywa przy sztucznym oświetleniu. W tej rundzie „padło” na spotkanie z MKS-em Przasnysz, które zostało zaplanowane na piątek, o godzinie 18.30. Niestety kibice, którzy liczyli na powtórkę efektownego zwycięstwa z mińszczanami (przypomnę 5:1 z ówczesnym wiceliderem ligowej tabeli), które przedłużyłoby serię zwycięstw naszej drużyny i pozwoliło myśleć o kontynuowaniu „marszu w górę tabeli” przeżyli rozczarowanie, bo spotkanie nie było wielkim widowiskiem, a na dodatek  zakończyło się podziałem punktów.

Początkową fazę meczu zdominowało zdarzenie z 8 minuty, kiedy po starciu z Maciejem Smolińskim w środkowej strefie boiska kontuzji nabawił się Patryk Szeliga. Młody atakujący naszej drużyny niestety nie był w stanie kontynuować gry i w jego miejsce na boisko wszedł Paweł Nowacki. Był to moment o tyle znaczący, że nasza drużyna musiała zastosować barceloński wariant gry z czasów Pep’a Guardioli, czyli grać bez wysuniętego napastnika. Niestety nie był to eksperyment do końca udany. Było sporo chaosu i nieporozumień, a miejsce klasycznej „9” próbowali wymiennie zajmować Marcin Stańczyk, Konrad Cichowski i Patryk Kozierkiewicz. Efektów długo jednak nie było widać. Dość powiedzieć, że przed przerwą największe problemy strzegącemu dostępu do bramki Przasnysza Rafałowi Szymańskiemu sprawił strzał/wybicie piłki Grzegorza Krystosiak z 37 minuty meczu. Niewiele brakowało, aby nasz obrońca wpisał się na listę strzelców, po tym jak przerywając kontratak gości zdecydował się na mocne wybicie przed siebie. Sytuacja miała miejsce niemal dokładnie na linii środkowej boiska, a piłkę zmierzającą pod poprzeczkę bramkarz Przasnysza z najwyższym trudem zdołał wybić na aut bramkowy. Niestety pięć minut później w zupełnie na pozór niegroźnej sytuacji goście objęli prowadzenie. Artur Gawęda zapędził się z piłką pod chorągiewkę i nie za bardzo wiedząc co z nią zrobić, wycofał po linii do tyłu, skąd nadbiegający Michał Pragacz oddał strzał z około 30 metrów. Z wysokości trybun nie robił on wrażenia ani nadzwyczaj mocnego, ani tym bardzie mierzonego. Stojący dokładnie na linii strzału Damian Krzyżewski jednak sobie z nim nie poradził i piłka po jego rękawicach wpadła do bramki.

Po zmianie stron nasi zawodnicy podejmowali usilne próby doprowadzenia do wyrównania, ale narażali się w ten sposób na kontrataki gości. Kilka razy Gawęda, M. Pragacz i Dominik Lemanek poważnie zagrozili Krzyżewskiemu, ale bez rezultatu, a nasze „próby” efekt w końcu przyniosły. W 63 minucie po raz nie wiadomo który Krystosiak przerwał akcję gości w okolicach linii środkowej, ale tym razem piłkę zdołał opanować Stańczyk i w asyście dwóch graczy Przasnysza podał do wybiegającego na wprost bramki Kozierkiewicza. Skrzydłowy naszej drużyny nawet nie przyjmował piłki, tylko z linii pola karnego przelobował próbującego interweniować bramkarza. Moment niepewności dotyczył kwestii, czy piłka wpadnie do siatki, czy też nie, ale ostatecznie odbijając się od słupka wpadła.

W końcówce spotkania obie drużyny miały jeszcze okazje na przechylenie losów spotkania na swoją stronę, ale wynik pozostał bez zmian. W 87 minucie przed szansą stanął Nowacki, którego podobnie jak w meczu z Drukarzem Warszawa dokładnym podaniem „obsłużył” Bartosz Wybraniec, ale strzelając z siedmiu metrów trafił w Szymańskiego. Goście natomiast w doliczonym czasie gry wykonywali rzut rożny, po którym wprowadzony na boisko dosłownie dwie minuty wcześniej Dariusz Przebierała nie sięgnął piłki zgrywanej głową przez jednego z zawodników Przasnysza, mając przed sobą pustą bramkę.

Krzysztof Krajewski


Dolcan Ząbki – MKS Przasnysz 1:1 (0:1)

Ząbki, 13 paźdzernika 2017 r. 

Widzów: 
ok. 120
Bramki: 
Patryk Kozierkiewicz 63' – Michał Pragacz 42’
Skład Dolcan Ząbki:
Krzyżewski – Więczek, Augustyniak, Krystosiak, Wybraniec – Ofmański (59’ Rohozin), Lewandowski – Cichowski (84’ Nawrocki), Stańczyk (78’ P. Barzyc), Kozierkiewicz (90’ Jaroszewski) – P. Szeliga (12’ Nowacki)
Skład MKS Przasnysz:
Szymańśki – T. Pragacz, Pełkowski, Grędziński, Pepłowski (90’ Zakrzewski) – Gawęda (85’ Lubiński), Lemanek (81’ Kosiorek, 90’ Przebierała), M. Pragacz, Chełchowski, Smoliński - Wiśniewski.
Żółte kartki:
Krystosiak, Ofmański, Lewnadowski (Dolcan) – M. Pragacz (Przasnysz)
Sędzia:
Michał Borkowski (WS Radom)