Główny sponsor:

Miasto
Ząbki
RODZINNIE, MIŁO I PRZYJEMNIE
RODZINNIE, MIŁO I PRZYJEMNIE

RODZINNIE, MIŁO I PRZYJEMNIE

Spotkanie rozegrane w ramach 22 kolejki IV ligi grupy północnej pomiędzy Bugiem Wyszków i Dolcanem Ząbki zakończyło się sukcesem naszej drużyny.  Bramki na wagę bardzo cennego wyjazdowego zwycięstwa strzelili Patryk Szeliga, po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Marcina Stańczyka oraz Andrij Rohozin po niesygnalizowanym uderzeniu z dystansu.

WYSZKÓW, 01.04.2017r. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego czytając program okolicznościowy przygotowany na ten mecz dowiedziałem się, że: „Dojdzie dziś do bardzo ważnego meczu, mającego znaczenie dla dolnej połowy tabeli. Szczególnie drużyna Dolcanu jest pod presją, ponieważ traci do Bugu obecnie pięć punktów i jest na 14 pozycji, która niekoniecznie może zagwarantować utrzymanie. W trochę lepszej sytuacji przed dzisiejszym meczem są gospodarze, ale... Jedno jest pewne, wyszkowianie są żądni rewanżu za jesienną porażkę 0:3 w Ząbkach. Ten mecz był ich jednym z najsłabszych jesienią, jest więc za co się rehabilitować.”

Szumne zapowiedzi nie znalazły jednak potwierdzenia na boisku, bo na dobra sprawę już po pierwszej składnej akcji Dolcan powinien objąć prowadzenie. Miała ona miejsce w 8 min. meczu gdy w środku boiska piłkę przejął Piotr Augustyniak i niewiele myśląc podał do wychodzącego na czystą pozycję Patryka Szeligi. Niestety nasz napastnik w sytuacji sam na sam nie potrafił wygrać pojedynku z bramkarzem Bugu Pawłem Błesznowskim. Gospodarze odpowiedzieli dziesięć minut później akcją Piotra Bazlera, do którego dośrodkowania z lewej strony boiska minimalnie spóźniło się aż dwóch wyszkowian. Było naprawdę groźnie, bo piłka przemierzyła w poprzek całe pole bramkowe. Mimo tej sytuacji na boisku coraz wyraźniej zarysowywała się przewaga naszej drużyny. Ząbkowianie częściej byli przy piłce, starali się ją rozgrywać do skrzydeł, gdzie swoich szans „ścigania się” z miejscowymi obrońcami próbowali z jednej strony Przemysław Szulakowski, z drugiej zaś Andrij Rohozin. Po jednej z takich akcji ukraiński skrzydłowy Dolcanu został sfaulowany w okolicach narożnika pola karnego. Do wykonania rzutu wolnego podszedł Marcin Stańczyk, mocno wstrzelił piłkę w światło bramki, tor lotu piłki minimalnie zmienił nabiegający Szeliga i zupełnie zaskoczony bramkarz Bugu nie miał żadnych szans obrony. Prowadzenie niewiele zmieniło w sposobie gry, nadal to ząbkowianie dyktowali jej warunki. Swoje szanse na podwyższenie wyniku mieli jeszcze w pierwszej połowie Augustyniak, którego strzał poszybował minimalnie nad poprzeczką, Szulakowski - strzelając tuż obok słupka oraz Szeliga, który na dwie minuty przed przerwą w dogodnej sytuacji posłał piłkę wysoko nad bramką.

Po zmianie stron mieliśmy okazję obserwować ciąg dalszy wydarzeń sprzed przerwy. Kolejno na bramkę gospodarzy uderzali Artur Starosz, Szeliga oraz Rohozin, obronę strzału którego Błesznowski przypłacił, niezbyt chyba groźną kontuzją. Po trwającej kilka minut interwencji medycznej wrócił między słupki i... w pierwszej interwencji zupełnie się nie popisał. Stał jak zahipnotyzowany gdy do bramki wpadała piłka po strzale ukraińca z około dwudziestu metrów.  Widok był niezwykły. Kilka wcześniejszych strzałów też „odprowadzał wzrokiem”, ale były mniej lub bardziej niecelne, a tym razem wyglądał na szczerze zdziwionego, że piłka jednak wpadła do siatki. Po stracie drugiego gola gospodarze, zachęcani przez miejscowych kibiców próbowali nieco śmielej zaatakować, ale bardzo niewiele im z tych starań wychodziło. Dość powiedzieć, że pierwszy i jak się okazało jedyny celny strzał na bramkę Jacka Kozaczyńskiego oddali w 85 minucie. Raczej przypadkowe wstrzelenie piłki w pole karne Macieja Bali na strzał głową zamienił Łukasz Kowalczyk, ale nasz bramkarz zdołał wyekspediować piłkę na rzut rożny.

Na koniec chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jeden szczegół. Mecz rozegrany został na boisku zlokalizowanym na terenie Wyszkowskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, w skład którego oprócz dwóch trawiastych boisk wchodzą także pływalnia, hala sportowa i korty tenisowe. Nie mówię, że z podziwem patrzyłem na sam kompleks, bo ząbkowskiego też nie musimy się wstydzić, ale  rodzinnej atmosfery powinniśmy wyszkowianom pozazdrościć. Dla mnie osobiście niecodziennym przeżyciem była możliwość obserwacji na dobrą sprawę dwóch równolegle odbywających się  widowisk. Pierwszym z nich było spotkanie w ramach IV ligi mazowieckiej, drugim beztroska zabawa ferajny dzieciaków, które razem z rodzicami pojawiły się na obiekcie. Wiosenny, słoneczny i bardzo ciepły dzień zrobił swoje. Z alejki usytuowanej na tyłach jedynej na tym kameralnym stadionie trybuny, tuż obok kortów niemal przez całe spotkanie dobiegały radosne głosy i perlisty śmiech młodych osób, dla których wynik meczu był raczej obojętny. Niby to samo miejsce, a dwa różne światy. W pewnym momencie przy stanie 1:0 dla naszej drużyny na siedzisku obok mnie przycupnęła na krótką chwilę dziewczynka, w wieku około dziesięciu lat, która gdy usłyszała od nieco starszego znajomego jaki jest aktualny wynik wymamrotała zrezygnowanym głosem: „Znowu porażka. Idę się dalej bawić”.  Proste słowa, a pozwalają nabrać nieco dystansu do otaczającej nas rzeczywistości.

Krzysztof Krajewski

Bug Wyszków - Dolcan Ząbki 0:2 (0:1)

Wyszków, 01 kwietnia 2017 r. 

Widzów: 
ok. 150
Bramki: 
Szeliga 25'. Rohozin 63'
Skład Bug Wyszków: Błesznowski – Nogaj, Kaput, Kostrzanowski, Rejnuś (46' Juśkiewicz, 66' Połodziuk) – Rosiński, Bazler, Łada (80' Świętoń), Bala, Majczyna – Kowalczyk
Skład Dolcan Ząbki: Kozaczyński – Hrynkiewicz, Krystosiak, Żukiewicz, Dadacz – Szulakowski (89' Latos), Starosz (87' P. Barzyc), Stańczyk, Augustyniak, Rohozin (80' Kozierkiewicz) – Szeliga (70' R. Barzyc)
Żółte kartki: Rejnuś (Bug) – R. Barzyc (Dolcan)
Sędzia: Łukasz Sawała (WS Radom)