Główny sponsor:

Miasto
Ząbki
PIŁKARSKIE PRAWDY, PÓŁPRAWDY I MITY
PIŁKARSKIE PRAWDY, PÓŁPRAWDY I MITY

PIŁKARSKIE PRAWDY, PÓŁPRAWDY I MITY

PŁOCK, 07.05.2017r.  Spotkanie rozegrane w ramach 30 kolejki IV ligi grupy północnej pomiędzy drużyną rezerw ekstraklasowej Wisły Płock i Dolcanem Ząbki zakończyło się porażką naszej drużyny 0:2.

Bramkarza ząbkowskiej drużyny pokonali Kamil Nowicki oraz strzałem samobójczym Bartosz Wybraniec, po ostrym dośrodkowaniu z lewego skrzydła Emila Drozdowicza.

Jednym z najczęściej powtarzanych powiedzeń, które niejednokrotnie już znalazło potwierdzenie na piłkarskim boisku brzmi: „Niewykorzystane okazje się mszczą”. Mecz naszej drużyny rozegrany na Stadionie Miejskim im. Bernarda Szymańskiego w Płocku był niestety kolejnym potwierdzeniem jego słuszności. W tej chwili nie pozostaje nam już nic innego, jak tylko westchnąć i pomyśleć: Co by było …gdyby Marcin Stańczyk wykorzystał choćby jedną z dwóch doskonałych okazji na strzelenie gola, przed którymi stanął w pierwszej części gry? …gdyby sędzia zawodów wznowił grę po przerwie dopiero wtedy, gdy na trybunach zapanuje spokój? …gdyby Piotr Augustyniak trafił w światło bramki w ostatnich minutach meczu? Niestety odpowiedzi na te pytania już nie poznamy, a komplet punktów z których co najmniej jeden mógł przyjechać do Ząbek, pozostał w Płocku. 

Obie drużyny weszły w mecz dość spokojnie. Nie było huraganowych ataków i desperackich obron bramkarzy. Pierwszą groźną sytuację pod bramką przeciwnika stworzyli sobie zawodnicy Dolcanu. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Grzegorza Krystosiaka i dwóch zagraniach głową naszych zawodników w obrębie pola karnego Wisły, na „ósmym” metrze z piłką przy nodze znalazł się Stańczyk, ale jego strzał Jakub Lemanowicz jakimś sposobem  zdołał sparować na rzut rożny. Równie perfekcyjnie bramkarz gospodarzy spisał się w ostatniej akcji pierwszej części gry, gdy pod dośrodkowaniu Pawła Nowackiego, zdołał sparować na słupek mocny strzał Stańczyka z kilku metrów, a próbujący dobitki Patryk Kozierkiewicz nie trafił w bramkę. Poza tymi dwoma sytuacjami niewiele więcej w pierwszych czterdziestu pięciu minutach się działo. Dość powiedzieć, że drużyna gospodarzy w tej części gry nie oddała celnego strzału na bramkę strzeżoną przez Jacka Kozaczyńskiego.

Druga połowa meczu, zaczęła się od dość burzliwych wydarzeń i wcale nie mam na myśli anomalii pogodowych. Najpierw atak na sektor gości przypuściła kilkudziesięcioosobowa „bojówka” w bluzach Wisły Płock, której z całą pewnością kibicami tego klubu nazwać nie można. Gdy po interwencji służb porządkowych ci „odważni młodzi ludzie” uciekali w tempie, którego nie powstydziłby się sam Usain Bolt bieżnią okalającą płytę boiska, biegnący tuż obok nich Damian Piotrowski „zgubił” swojego obrońcę, wbiegł z piłką w pole karne i dograł przed bramkę, gdzie Kamil Nowicki nie miał większych problemów z umieszczeniem jej w siatce. Szkoda tej sytuacji, szkoda straconej bramki, szkoda, że nasza drużyna dała się zaskoczyć w pierwszych sekundach po wznowieniu gry. 

Późniejsze minuty nie obfitowały w większe emocje, za to pełne były złośliwości, fauli i żółtych kartek. Patrząc na statystykę i tak nie otrzymamy pełnego obrazu tych zdarzeń. Jedna z kartek dla płocczan, jakby powiedział mój „ulubiony” komentator meczów Bundesligi, miała odcień ciemnopomarańczowy, kiedy bezpardonowo i bardzo zdecydowanie została przerwana indywidualna akcja Andrija Rohozina. Do ponownego konstruowania akcji obie drużyny wróciły w ostatnich dziesięciu minutach meczu. Sygnał dał Kozierkiewicz, który przedarł się prawą stroną boiska i dośrodkował przed bramkę, gdzie Rafał Barzyc sprytnie przepuścił piłkę, a mocny strzał nabiegającego środkiem boiska Stańczyka został zablokowany przez jednego z obrońców. Po rzucie rożnym, który był następstwem tej akcji „piłkę meczową” miał na głowie Piotr Augustyniak, ale jego uderzenie z kilku metrów okazało się niestety minimalnie niecelne. Kilka minut później mecz został ostatecznie „zamknięty” za sprawą Emila Drozdowicza, który spod linii końcowej boiska ostro wstrzelił piłkę w pole bramkowe, gdzie atakowany przez dwóch miejscowych zawodników Bartosz Wybraniec niefortunnie skierował ją do siatki. Szkoda, mogło być zupełnie inaczej.

Krzysztof Krajewski


Wisła II Płock - Dolcan Ząbki 2:0 (0:0)

Płock, 7 maja 2017 r. 

Widzów: 
ok. 70
Bramki: 
Nowicki 46’, Wybraniec (samob.) 87’
Skład Wisła II Płock Lemanowicz – Błachnio, A. Majchrzak, Stępniak, Kieplin – Nowicki (89’ P. Majchrzak), Truskolaski (61’ Gałązka), Tomaszewski (90’ Krupiński), Popiela (76’ Popławski), Piotrowski – Drozdowicz.
Skład Dolcan Ząbki: Kozaczyński – Wybraniec, Krystosiak, Dadacz, Szulakowski – Rohozin (68. Krajewski), Nowacki (86’ Starosz), Stańczyk, Augustyniak, Kozierkiewicz – P. Szeliga (77' R. Barzyc).
Żółte kartki: Piotrowski, Truskolaski, A. Majchrzak, Stępniak, Gałązka, Popławski (Wisła II) –Nowacki, Augustyniak (Dolcan).
Sędzia: Jacek Mulawka (WS Cichanowsko-Ostrołęcki)