Główny sponsor:

Miasto
Ząbki
KONIEC WIEŃCZY DZIEŁO
KONIEC WIEŃCZY DZIEŁO

KONIEC WIEŃCZY DZIEŁO

WĘRÓW, 14.06.2017 Spotkanie rozegrane w ramach ostatniej, 38 kolejki IV ligi grupy północnej pomiędzy drużynami Czarnych Węgrów i Dolcanu Ząbki zakończyło się przekonującym zwycięstwem naszej drużyny 5:1.

Po dwa gole strzelili Paweł Nowacki i Rafał Barzyc, a jednego dołożył Andrij Rohozin. Honorowe trafienie dla Czarnych zanotował Paweł Marchel. Nasza drużyna zakończyła sezon z dorobkiem pięćdziesięciu sześciu punktów, a ostateczne miejsce w tabeli zadecyduje się w sobotę, po rozegraniu pozostałych spotkań naszej grupy. Niezależnie jednak od zajętej pozycji cel został zrealizowany, ząbkowska drużyna utrzymała się w gronie IV-ligowców.

Na nieszczególnie ciekawie usytuowanym stadionie w Węgrowie, obok którego przebiega bardzo ruchliwa trasa DK62 z Warszawy do Sokołowa Podlaskiego i dalej do Drohiczyna oraz Siemiatycz, zgromadziło się dość liczne grono obserwatorów. Nie była dla nich większym problemem ogłaszana co jakiś czas przez spikera zawodów informacja, że miejscowa drużyna następny sezon spędzi w siedleckiej okręgówce. W sumie mieli już kilka tygodni, aby do tego faktu przywyknąć i w jakiś sposób go zaakceptować. Ostatnie dwa mecze węgrowian, w których stracili łącznie osiemnaście goli także nie powinny napawać kibiców optymizmem, a jednak wcale im go nie brakowało. Słyszałem na trybunach głosy, że były to spotkania wyjazdowe, a tych z meczami domowymi w żaden sposób porównywać nie można, a dodatkowo jeden z miejscowych widzów powiedział mi w głębokiej tajemnicy, że Czarni wygrają ten mecz, bo: „Są po prostu piłkarsko lepsi”. Skąd brał swoje przekonanie trudno dociec, niemniej boisko bardzo szybko i dość brutalnie zweryfikowało jego słowa.

Niewiele więcej niż dwadzieścia minut wystarczyło naszej drużynie, żeby strzelić trzy gole i de facto ostatecznie zamknąć kwestię pytania kto wygra, aktualnym pozostawiając tylko jak wysoko? Pierwszą bramkę strzelił Paweł Nowacki z rzutu karnego, podyktowanego za faul jednego z miejscowych obrońców na szarżującym w „szesnastce” gospodarzy Andriju Rohozinie. Faul nie wywołał na trybunach większych kontrowersji, a strzał naszego pomocnika wzbudził skojarzenia z uderzeniem Antonina Panenki z konkursu rzutów karnych w finale Euro 1976. Drugie trafienie, które miało miejsce trzy minuty później było zasługą w równiej mierze doskonale dośrodkowującego z lewego skrzydła Łukasza Stanisławskiego, jak i bardzo pewnie wykańczającego akcję spokojnym strzałem głową z kilku metrów Rafała Barzyca. Jak się okazało nie był to koniec fajerwerków w tej części spotkania. W 22 min. meczu przy bocznej linii boiska sfaulowany został jeden z naszych zawodników, a do piłki podszedł, cytując słowa spikera „etatowy wykonawca stałych fragmentów gry w ząbkowskiej drużynie”, czyli nie kto inny jak Nowacki i popisał się kolejnym majstersztykiem. Piłka uderzona przez niego wpadła w okienko bramki strzeżonej przez Krzysztofa Ufnala, jak mawiają klasycy „za kołnierz bramkarza”.

Po zmianie stron gra była nieco bardziej wyrównana. Węgrowianie próbowali odmienić niekorzystny obraz tego spotkania i po zmianach, których trener dokonał dość szybko rzeczywiście w ofensywie prezentowali się nieco lepiej. Rafał Komosa oraz wprowadzeni na boisko Marchel oraz Mateusz Bartoszewski próbowali rozerwać szyki obronne Dolcanu, ale w odróżnieniu od jesiennego meczu w Ząbkach wcale nie przychodziło im to łatwo. Bardzo solidnie prezentowała się ząbkowska obrona z Grzegorzem Krystosiakiem i Adrianem Żukiewiczem na czele. Bardzo wiele piłek zostało przez nich przejętych, a szybkie akcje które następowały w efekcie tych przechwytów zwiastowały poważne kłopoty dla… defensywy gospodarzy. Najlepszym tego przykładem może być drugie tego dnia trafienie Barzyca, które zanotował w 65 min. meczu. Piłkę przejął Żukiewicz, podał do Piotra Augustyniaka, który niewiele myśląc „uruchomił” na skrzydle Stanisławskiego. Dośrodkowanie naszego skrzydłowego było na tyle zaskakujące zarówno dla obrońców jak i bramkarza Czarnych, że ząbkowski napastnik mógł skierować piłkę do… pustej bramki. Ostatniego gola dla Dolcanu strzelił Rohozin, który po podaniu Nowackiego wymanewrował jednego z miejscowych obrońców i płaskim strzałem z linii pola karnego pokonał Ufnala.

Dodatkowo nie sposób pominąć milczeniem dwóch zdarzeń. W 82 min. przy stanie 4:0 dla Dolcanu gospodarze strzelili gola honorowego. Podawał Komosa, a skutecznym strzelcem okazał się Marchel. Drugie miało miejsce w doliczonym czasie gry. Wbiegającego w pole karne Adama Krajewskiego faulem, za który został ukarany bezpośrednią czerwoną kartką powstrzymał Daniel Gierej. Rzut karny, który był naturalną konsekwencją tego zdarzenia, zmarnował „etatowy wykonawca stałych fragmentów gry w ząbkowskiej drużynie”. Strzelił obok bramki, a sędzia zakończył spotkanie. Sezon z naszej perspektywy przeszedł do historii, a w jaki sposób będziemy go wspominać zależy wyłącznie od nas!

Krzysztof Krajewski

Czarni Węgrów - Dolcan Ząbki 1:5 (0:3)

Ząbki, 3 czerwca 2017 r. 

Widzów: 
ok. 150
Bramki:  Nowacki 12’(k), 22’, R. Barzyc 15’, 65’, Rohozin 88’ – Marchel 82’
Skład Czarni Węgrów:  Ufnal – P. Komosa (53’ Bartoszewski), Marchelewicz, Gierej, Replin – Zygmunt, Supleński (59’ Skolimowski), Wójcik (70’ Płocharczyk), Wysocki, Wielądek (53’ Marchel) – R. Komosa.
Skład Dolcan Zabki:  Kozaczyński (83’ Krzyżewski) – Hrynkiewicz, Żukiewicz, Krystosiak, Szulakowski – Stanisławski (65’ Bochenek), Kozierkiewicz, Augustyniak, Nowacki, Rohozin (88’ Krajewski) – R. Barzyc (65’ Szeliga ).
Żółte kartki:  P. Komosa, Marchelewicz (Czarni) – R. Barzyc, Kozierkiewicz (Dolcan)
Czerwona kartka:  Daniel Gierej (Czarni) 90’ – bezpośrednia za faul
Sędziował:  Karol Rychlewski (WS Ciechanów–Ostrołęka)