Główny sponsor:

Miasto
Ząbki
KRÓL POLOWANIA
KRÓL POLOWANIA

KRÓL POLOWANIA

ZĄBKI, 24.03.2018 - BOISKO ZE SZTUCZNĄ NAWIERZCHNIĄ 

Mecz rozegrany w ramach 17 kolejki IV ligi grupy północnej, w którym rywalem Dolcanu była drużyna Bugu Wyszków, zakończył się zwycięstwem naszej drużyny 4:1. Wśród ząbkowian dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Piotr Augustyniak, po jednym trafieniu dołożyli Konrad Cichowski z rzutu karnego i Daniel Kozik, natomiast dla gości honorowego gola strzelił Łukasz Kowalczyk.

Nie ukrywam, że w swoich przedmeczowych rozważaniach dotyczących tego spotkania nie brałem pod uwagę innego rozwiązania, jak tylko pewne i wysokie zwycięstwo naszej drużyny. Z jednej strony miałem przed oczami zeszłotygodniowy, wygrany 3:0 mecz z MKS Ciechanów, z drugiej zaś byłem świeżo po lekturze, na stronie internetowej jednej z wyszkowskich gazet wywiadu z nowym trenerem Bugu Łukaszem Stasiukiem, który powiedział w nim m.in: „Liczna grupa osób w niezrozumiały dla mnie sposób opuszcza klub, dlatego szukamy stale osób, które uzupełnią nasz młody zespół. Chciałbym przekazać, że wszystkie osoby związane do tej pory z pierwszym lub drugim zespołem, drużynami rocznika 2000 i 2001 oraz osoby, które chcą spróbować swoich sił na testach, są w klubie mile widziane. Osobiście zapraszam ich na treningi…” Trudno nie odnieść wrażenia, że praca w takich warunkach jest dla niego sporym wyzwaniem. Jeżeli dodamy do tego jeszcze wypowiedź nowego prezesa, którą zamieściłem w zapowiedzi tego meczu, będziemy mieli pełny obraz wyzwania, przed którym stanął ten zasłużony mazowiecki klub.

O dziwo na boisku nie było tej dysproporcji widać, przynajmniej w początkowych minutach meczu. Owszem zawodnicy Dolcanu osiągnęli przewagę w środku pola, ale nie przekładało się to w jakiś zdecydowany sposób na stwarzane sytuacje podbramkowe. Goście natomiast, ustawieni dość blisko swojej bramki, potrafili wykorzystać niemal każde niefrasobliwe zagranie naszej drużyny i podejmowali próby przeprowadzenia własnej akcji ofensywnej. Z czasem napór Dolcanu rósł i pojawiły się także okazje na otworzenie wyniku, ale swoich szans nie potrafili wykorzystać zarówno Patryk Kozierkiewicz, jak i Patryk Szeliga. Bramka padło dopiero w 22 minucie, kiedy Piotr Augustyniak swoją szansę wykorzystał bezbłędnie. Dośrodkował w rzutu rożnego Bartłomiej Balcer, a defensor naszej drużyny główkując z kilku metrów nie dał żadnych szans na skuteczną interwencję bramkarzowi gości. Pięć minut później był już jednak remis. Wyszkowianie po raz kolejny zdołali przechwycić piłkę na swoim przedpolu, Łukasz Łada podciągnął z nią kilkanaście metrów i podał do wybiegającego na czystą pozycję Łukasza Kowalczyka. Napastnik gości skutecznie wykorzystał sytuację sam na sam z Mateuszem Matrackim i pokonał go płaskim strzałem tuż przy słupku. Końcowe minuty pierwszej części gry nie były niestety ciekawym widowiskiem. Dość powiedzieć, że w moim notatniku odnośnie tego fragmentu gry zamieściłem tylko jeden wpis, a dotyczył on zejścia z boiska kontuzjowanego Kozierkiewicza i zastąpienia go przez Andrija Rohozina.

Po zmianie stron gra naszej drużyny stała się bardziej uporządkowana. Przeprowadzane skrzydłami akcji ofensywne zaczęły przynosić kolejne okazje strzeleckie, ale przez dłuższy czas żadnej z nich nie udało się wykorzystać. Przed szansą na strzelenia gola stawali kolejno Rohozin po podaniu Konrada Cichowskiego, ale zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału, chwilę później do prostopadłej piłki wystartował Szeliga, ale jego strzał „na wślizgu” mimo, że minął interweniującego bramkarza został przez jednego z obrońców gości wybity z linii bramkowej, a w 56 minucie centrostrzał Balcera z rzutu wolnego wylądował na poprzeczce. Zwrot akcji nastąpił dopiero w 68 minucie, gdy w polu karnym gości został sfaulowany Przemysław Szulakowski. Pewnym egzekutorem „jedenastki” okazał się, podobnie jak tydzień temu Cichowski, ale prowadzenie do tego stopnia uspokoiło naszych graczy, że kilka minut później… podobnie jak przed przerwą goście mogli doprowadzić do wyrównania. Tym razem jednak Kowalczyk w sytuacji sam na sam z naszym bramkarzem podjął próbę jego minięcia, czym ułatwił skuteczną interwencję nadbiegającemu Dariuszowi Dadaczowi.

Poza tą raczej jednostkową akcją wyszkowian, w drugiej części gry wyraźną przewagę miała nasza drużyna i potrafiła to pod koniec meczu bezwzględnie wykorzystać. Trzecią bramkę dla Dolcanu, a z tego co wiem swoją pierwszą na seniorskich boiskach, strzelił rezerwowy w tym meczu Daniel Kozik, który zaskoczył bramkarza gości niesygnalizowanym uderzeniem zza linii pola karnego. W doliczonym czasie gry „królem sobotniego polowania” został Augustyniak, który pewnie wykorzystał doskonałe podanie z lewej strony boiska kolejnego rezerwowego Jakuba Stepnowskiego i strzałem z kilku metrów ustalił wynik tego dziwnego spotkania.

Dziwnego, bo nasza drużyna niemal przez cały mecz miała przewagę, ale drobne niedokładności w grze, minimalnie zbyt lekkie lub nieco za mocne podania, czy też sygnalizowane strzały na bramkę przeciwników sprawiały, że wśród obserwatorów tego meczu raczej trudno było dostrzec pewność wygranej z niżej notowanym rywalem, nawet przy prowadzeniu 2:1. Dopiero trzecie trafienie uspokoiło sytuację.

Krzysztof Krajewski


Dolcan Ząbki - Bug Wyszków 4:1 (1:1)

Ząbki, 24 marzec 2018 r. 

Widzów: 
ok. 80
Bramki: 
Augutyniak 22’, 90’+2, Cichowski 68’(k), Kozik 76’ – Kowalczyk 27’
Skład Dolcan Ząbki:
Matracki – Szulakowski (88’ Więczek) , Dadacz, Augustyniak, Balcer – Bella (60’ Barzyc), Lewandowski – Kozierkiewicz (43’ Rohozin), Nawrocki (57’ Kozik), Cichowski (85’ Jaroszewski) – Szeliga (77’ Stepnowski).
Skład Bug Wyszków:
Rutkowski – Rosa, Wolniewicz, Lech (61' Zabłocki), Śleszyński (61' Kopacz) – Wouters (46' Andrzejewski), Łada(81' Modzelan) , Rejnuś, Gołębiowski, Nogaj – Kowalczyk.
Żółte kartki:
Cichowski (Dolcan) – Nogaj, Kowalczyk (Bug).
Sędzia:
Przemysław Replin (WS Siedlce)