Główny sponsor:

Miasto
Ząbki
LOKALNE GRAN DERBI
LOKALNE GRAN DERBI

LOKALNE GRAN DERBI

WOŁOMIN, 12.05.2018 

Wyjazdowy mecz w ramach 24 kolejki IV ligi grupy północnej, w którym rywalem Dolcanu była drużyna Huraganu Wołomin, zakończył się remisem 1:1. Seria meczów bez porażki ząbkowian została w ten sposób przedłużona do jedenastu. Bramkę dla naszej drużyny strzelił tuż przed przerwą Daniel Nawrocki, wyrównał Marcin Figiel.

Ile razy słyszeliście z ust „znawców tematu”, że piłkarskie derby rządzą się własnymi prawami? Ile razy sami użyliście tego sformułowania w luźnej rozmowie, bądź „fachowej” dyskusji na temat, jak to określił jeden z naszych znamienitych rodaków, najważniejszej na świecie z rzeczy nieważnych? Ile razy rządzące się jak, już ustaliliśmy własnymi prawami derby kompletnie wymykały się spod kontroli zarówno bezpośrednim uczestnikom, jak też obserwującym je kibicom? Derby Powiatu Wołomińskiego z pewnością nie dorównują prestiżem derbom Londynu, Madrytu czy choćby Warszawy, o Gran Derbi Europa nie wspominając, ale uwierzcie mi, emocje potrafią wywołać niewiele mniejsze. Miałem okazję je obserwować i powiem szczerze momentami było to widowisko zdecydowanie ciekawsze niż poczynania zawodników na boisku. Chwilami przed oczami stawały mi obrazki z meczu, który w poprzednim sezonie nasza drużyna rozegrała w Ostrowie Mazowieckim. Zainteresowanych odsyłam do relacji z tamtego spotkania, w której dość ogólnie (materiał po napisaniu został obłożony drakońską autocenzurą) starałem się zaprezentować pewien specyficzny sposób myślenia oraz postrzegania świata i sportowej rywalizacji. Po ponad roku na moich oczach znalazły potwierdzenie słowa jednego z filozofów, który twierdził że historia lubi się powtarzać, za pierwszym razem jako tragedia, za drugim – farsa.

Przechodząc do meczu, niestety nie był on, jak już wspomniałem niejako między wierszami powyżej, jakimś porywającym widowiskiem. Jeden z obserwatorów, z którym rozmawiałem po jego zakończeniu określił go nawet mianem meczu dla koneserów i doprawdy trudno się  nim nie zgodzić. Nieznaczną przewagę w pierwszej części spotkania miała nasza drużyna, która umiejętnie rozbijała ataki miejscowych i pracowicie próbowała konstruować swoje. Nie przekładało się to jednak w jakiś znaczący sposób na zagrożenie pod bramką Huraganu. Strzegący jej Łukasz Derejko po raz pierwszy musiał interweniować dopiero w 13 minucie meczu, gdy nogami zablokował strzał z ostrego kąta Marcina Stańczyka, który wcześniej sprytnie wymanewrował pilnującego go obrońcę. Dwie minuty później po uderzeniu głową Przemysława Belli piłka wylądowała nawet w bramce Huraganu, ale sędzia dopatrzył się pozycji spalonej jednego z naszych zawodników. Jeszcze ciekawsza sytuacja miała miejsce po półgodzinie gry, gdy do dośrodkowania z rzutu rożnego najwyżej w polu karnym wyskoczył Piotr Augustyniak. Piłka po jego strzale głową trafiła w słupek, a później po odbiciu się od niego, niemal dokładnie na linii bramkowej zatrzymała się na nogach wepchniętego wcześniej do bramki jednego z naszych graczy. Ostatecznie wysiłki naszej drużyny przyniosły efekt bramkowy tuż przed końcem pierwszej połowy meczu. Po szybkim wznowieniu gry z rzutu wolnego przez Stańczyka piłkę na linii pola karnego opanował Daniel Nawrocki, któremu udało się zwieść pilnującego go obrońcę i płaskim strzałem pokonać Derejkę. Klasyczny gol do szatni.

Po zmianie stron gra się wyrównała, a sytuacje strzeleckie stwarzała sobie zarówno jedna, jak i druga drużyna. Po jednej z takich akcji i zamieszaniu w polu bramkowym wołominian piłka ponownie wpadła do ich siatki, ale sędzia odgwizdał faul na bramkarzu. Błyskawiczne wznowienie gry dalekim podaniem skończyło się dla naszej drużyny mocno nieszczęśliwie. Interweniujący przed linią pola karnego Mateusz Matracki nie trafił w piłkę, tylko w nogi szarżującego zawodnika gospodarzy, a sędzia nie miał wątpliwości i ukarał go czerwoną kartką. Od tego momentu zaczął się okres wyraźnej przewagi miejscowych. Potrafili sobie stworzyć kilka dogodnych okazji do strzelenie gola, ale ostatecznie udało im się wykorzystać tylko jedną z nich. Po prostopadłym podaniu w pole karne Rafała Wielądka wynik meczu ustalił Marcin Figiel.

W końcowych minutach nasza drużyna, mimo osłabienia dwukrotnie stanęła przed szansą na przechylenie losów rywalizacji na swoją korzyść. Najpierw w 82 minucie Krystian Lewandowski strzelił zbyt lekko i w środek bramki po podaniu Patryka Szeligi, a pięć minut później „piłkę meczową” miał na nodze Konrad Cichowski, ale po otwierającym drogę do bramki podaniu Bartłomieja Balcera zachował się nieco zbyt nerwowo i zmarnował wyborną okazję. Gdybym miał krótko podsumować ten mecz powiedziałbym, że remis nie krzywdzi żadnej z drużyn. Obie miały swoje szanse i prawdopodobnie obie odczuwają po nim spory niedosyt, a wywalczony punkt postrzegają bardziej w kategoriach straty dwóch punktów, aniżeli zyskania jednego.

W następnej kolejce, już w najbliższą środę Dolcan Ząbki zmierzy się na Dozbud Arenie z Drukarzem Warszawa, natomiast w sobotę drużynę czeka wyjazd do Przasnysza, na mecz z tamtejszym MKS-em.

Krzysztof Krajewski

Huragan Wołomin - Dolcan Ząbki 1:1 (0:1)

Wołomin, 12 maj 2018 r. 

Widzów: 
ok. 150
Bramki: 
Figiel 78’ – Nawrocki 44’
Skład Huragan:
Derejko – Ołowski, Lendzion (86' Zaręba), Gajewski, Żmuda – Witkowski (53' Lewicki), Witak – Trzonkowski (70' Pakuła), Manaj (61' Pięcek), Wielądek – Figiel
Skład Dolcan Ząbki:
Matracki – Szulakowski, Dadacz, Augustyniak, Balcer – Bella (90 Barzyc), Lewandowski – Rohozin (72’ Wybraniec), Nawrocki (67’ Krzyżewski), Cichowski (90’ Więczek) – Stańczyk (46' Szeliga)
Zółte kartki:
Dadacz, Lewandowski, Balcer (Dolcan)
Czerwone kartki:
Matracki 63’ bezpośrednia za faul
Sędzia:
Damian Szczytniewski (WS Płock)