Główny sponsor:

Miasto
Ząbki
" Jak feniks z popiołu ..."
" Jak feniks z popiołu ..."

" Jak feniks z popiołu ..."

W sobotnie popołudnie na boisku w Przasnyszu spotkały się zespoły, które zawsze toczyły równe pojedynki. Tym razem też mecz był równy, a remis 2-2 nikogo nie krzywdził.

Zawodnicy z Przasnysza rozpoczęli spotkanie z animuszem licząc, że złamią naszą defensywę. Stan boiska, a raczej twardość nawierzchni nie sprzyjały na widowiskową grę. Zawodnicy obu zespołów mieli trudności z opanowaniem uciekającej piłki (wiatr), która jak poszła w przysłowiowy kozioł, to niestety, ale trzeba było jej szukać poza boiskiem. Gospodarze z uwagi na to, że trenują na tym boisku codziennie radzili sobie lepiej, a my potrzebowaliśmy czasu. Do 30 minuty meczu nasza defensywa spisywała się bez zarzutu grając na dobrym poziomie. I właśnie jedno z wielu dośrodkowań na nasze pole karne spowodowało, że po faulu naszego defensora sędzia bez zastanowienia podyktował rzut karny, który na bramkę zamienił dobrze dysponowany tego dnia Dominik Lemanek. Właśnie ta stracona bramka pobudziła naszych zawodników do lepszej gry. Raz za razem nasi pomocnicy starali się zmniejszyć dystans i w 37 minucie meczu Bartłomiej Balcer strzałem w krótki róg bramki gospodarzy wyrównał na 1-1. Od tego momentu nasz zespół przejął inicjatywę walcząc o każdy metr boiska.
Po przewie zespoły wyszły na boisko bez zmian, a obraz tego meczu nie ulegał zmianie. Dalej byliśmy częściej przy piłce i jak to często bywa jedna z kontr gospodarzy dała im prowadzenie. Bramkę z narożnika pola karnego strzelił Piotr Piasecki. 2-1 dla MKS Przasnysz zadziałało na naszych piłkarzy jak płachta na byka i od tego momentu to my siedzieliśmy na ich połowie próbując strzelić tą upragnioną bramkę dającą remis. Na boisku w naszym zespole nastąpiły zmiany dające nadzieje na zmianę niekorzystnego wyniku. Stara zasada piłkarska, która mówi, że jeśli nie możesz wygrać to zremisuj i tak się stało, gdy w 90 minucie meczu po składnej akcji naszego zespołu Bartłomiej Balcer strzelił bramkę wyrównującą. Sędzia główny zawodów do regulaminowego czasu gry doliczył co najmniej 4 minuty i gdyby mecz potrwał jeszcze pięć minut, to zwycięska bramka dla naszego zespołu zostałaby strzelona, bo akcje były coraz lepsze.
Za tydzień pojedynek z Koroną Ostrołęka i odpowiedź na pytanie nurtujące naszych wspaniałych kibiców: czy gramy o zwycięstwo w IV lidze? Przed sezonem w klubie mówiliśmy, że aby się utrzymać w IV lidze to od początku trzeba grać o zwycięstwo. To przyszło samo, w sposób naturalny, ponieważ nasi zawodnicy wiedzą po co wychodzą na boisko to zgrany kolektyw nie tylko w czasie meczu.

MKS Przasnysz – MKS Dolcan Ząbki 2:2

Przasnysz, 19 maj 2018 r. 

Widzów: 
ok. 50
Bramki: 
30’ Lemanek, 65’ Piasecki – 36’ Balcer, 89’ Balcer
Skład MKS Przasnysz:
Michał Michalak – Damian Grędziński, Robert Wróblewski , Marcin Bartosiewicz (82’ Sebastian Zakrzewski), Tomasz Pragacz – Michał Pragacz, Kamil Rutkowski (81’ Łukasz Kosiorek), Dominik Lemanek, Piotr Piasecki (67’ Sebastian Lubiński), Maciej Smoliński, Sebastian Wiśniewski
Trener:
Paweł Mazurkiewicz
Skład MKS Dolcan:
Mateusz Matracki – Bartosz Wybraniec , Dariusz Dadacz , Piotr Augustyniak , Przemysław Szulakowski - Bartłomiej Balcer , Przemysław Bella (75’ Jakub Stepnowski), Paweł Barzyc (56’ Krystian Lewandowski), Konrad Cichowski (60’ Andrii Rohozin), Daniel Nawrocki (65” Daniel Kozik) – Patryk Szeliga
Trener:
Michał Pulkowski
Zółte kartki:
Lemanek (Przasnysz) – Wybraniec, Stepnowski, Balcer (Dolcan)
Sędzia:
Piotr Mandes (WS Warszawa)