Główny sponsor:

Miasto
Ząbki
KONKRETNIE I RZECZOWO
KONKRETNIE I RZECZOWO

KONKRETNIE I RZECZOWO

ŻUROMIN, 3.11.2018 

Porażką 2:3 zakończyło się wyjazdowe spotkanie Ząbkovii z drużyną Wkry Żuromin. Bramki na wagę trzech punktów dla tegorocznego beniaminka IV-ligowych zmagań naszej grupy strzelili Tomasz Kamiński – dwie oraz Szymon Masiak, natomiast dla ząbkowian Paweł Barzyc, tuż przed przerwą oraz Daniel Kozik, dwie minuty po wznowieniu gry w drugiej części meczu.

Siadając do napisania tej relacji przyjąłem założenie, które starałem się bardzo precyzyjnie zdefiniowane w tytule. Nie będę podejmował próby rozpatrywania dość klarownego obrazu tego meczu na poziomie psychologii sportu, nie zdecyduję się także na poszerzenia relacji o szowinistyczne i bardzo mało obiektywne reakcje miejscowych kibiców, a tym bardziej nie będę udawał, że do końca zrozumiałem to, co miałem okazję zaobserwować na boisku w Żurominie. Skupię się wyłącznie na opisie zdarzeń. Na pytanie dlaczego tak postąpię, odpowiem krótko – wszystko co miałem do przekazania na temat sposobu rozgrywania tego typu spotkań przez naszą drużynę już… zdążyłem przekazać. Zainteresowanych odsyłam do moich tekstów napisanych po tegorocznych potyczkach z Mławianką Mława (1 kolejka), Drukarzem Warszawa (2 kolejka) oraz Koroną Ostrołęka (12 kolejka). Ten tekst będzie konkretny i rzeczowy.

Już pierwsza akcja ofensywna gospodarzy zakończyła się zdobyciem przez nich prowadzenia. Podającym był Szymon Masiak, a piłkę w siatce, po rykoszecie od jednego z naszych obrońców umieścił Tomasz Kamiński. Choć nie (jednak nie jestem do końca konkretny) nie umieścił, bo Mateusz Matracki zdołał sięgnąć piłki i wybić ją w pole, ale sędzia liniowy zadecydował, że minęła linię bramkową. Ze strony zawodników naszej drużyny nie było żadnych protestów, tak więc zapewne tak właśnie było. Zastanawiające jest jednak nie to czy piłka przekroczyła, czy też nie przekroczyła całym obwodem linii bramkowej, ale fakt, że do tego zdarzenia doszło w około 30 sekundzie rywalizacji, a grę ze środka boiska rozpoczynała… nasza drużyna. Pierwsza ciekawsza akcja naszego zespołu miała miejsce dopiero w 15 minucie meczu. Lewą stroną boiska przedarł się Damian Świerblewski, ale jego mocne dośrodkowanie w pole karne jeden z obrońców gospodarzy, uprzedzając Daniela Kozika, zdołał wybić na aut bramkowy. Trzy minuty później, po podobnej akcji przeprowadzonej tym razem prawym skrzydłem Kozik został złapany na „spalonym”. Ząbkovia była drużyną która w tym okresie meczu prowadziła grę, ale wymierny efekt ich wysiłki przyniosły dopiero tuż przed przerwą. Kolejne dośrodkowanie w pole karne gospodarzy, tym razem w wykonaniu Andrija Rohozina spowodowało w nim spore zamieszanie. Zagraną górą piłkę zdołał wprawdzie wybić głową, niezawodny w tego typu sytuacjach Bartłomiej Żelazny, ale przed polem karnym przejął ją Paweł Barzyc i po wykonaniu slalomu między kilkoma obrońcami gości i ominięciu leżącego na murawie Daniela Nawrockiego, którego przy próbie wcześniejszego wyskoku defensorzy gospodarzy nieco poturbowali, precyzyjnie uderzył tuż przy „długim słupku”, zupełnie zaskakując golkipera gospodarzy.

Tuż po wznowieniu gry w drugiej części meczu Ząbkovia objęła prowadzenie. Po szybkiej akcji oskrzydlającej Nawrocki podał do wychodzącego na czystą pozycję Kozika, któremu pozostało tylko trafić do siatki obok próbującego interweniować na przedpolu Michała Michalaka, co mu się w pełni udało. W kolejnych minutach czujność bramkarza z Żuromina testowali jeszcze Świerblewski, Nawrocki, Barzyc, Kozik oraz tuż po wejściu na boisko Konrad Cichowski, ale ich uderzenia były bądź zbyt lekkie, bądź mało precyzyjne. Tak samo zresztą, jak mało precyzyjny był strzał Kamińskiego, po podaniu Bartosza Narewskiego w 68 minucie meczu, ale dziwnym trafem, akurat po tym uderzeniu, mimo interwencji Matrackiego piłka „wturlała się” za linię bramkową i gospodarze zdołali w ten sposób doprowadzić do wyrównania. Im bliżej było końca meczu, tym większy chaos panował na boisku. Podopieczni Macieja Grzybowskiego podejmowali próby zdobywania terenu długimi podaniami, które do pewnego momentu nie sprawiały większych problemów naszym obrońcom. Do pewnego momentu, bo w 86 minucie spotkania nieco spóźnił się z interwencją Piotr Augustyniak i zamiast w piłkę, trafił w nogi Tomasza Więckiewicza. Żółta kartka, którą został ukarany za ten faul była jego drugą w tym meczu, co w konsekwencji oznaczało kartkę czerwoną i konieczność opuszczenia boiska. Kilka minut później gospodarze strzelili zwycięską bramkę. Kolejna wrzutka „do nikogo” w nasze pole karne, po kilku niekontrolowanych odbiciach trafiła w końcu na głowę Masiak, który z kilku metrów skierował ją tuż przy słupku do bramki.

Na sam koniec, dosłownie na jedną chwilę odejdę od konkretów i pozwolę sobie na subiektywną opinię. Sądzę, że my wszyscy, jako kibice Ząbkovii jednego zarówno zawodnikom, jak i kibicom zespołu z Żuromina powinniśmy szczerze zazdrościć. Gospodarze oddali w całym meczu na naszą bramkę dosłownie kilka strzałów, spośród których raptem czterech bądź pięć było celnych, a zdołali strzelić aż trzy bramki. Chapeau bas, panowie! Skuteczność godna prawdziwych mistrzów.

Krzysztof Krajewski

Wkra Żuromin – Ząbkovia Ząbki 3:2 (1:1)

Żuromin, 03 listopada 2018 r. 

Widzów: 
ok. 120
Bramki: 
Kamiński 1', 68’, Masiak 90’ – Barzyc 44’, Kozik 47’
Skład Wkra Żuromin:
Michalak – Stopczyński (56’ Dębkowski), Żelazny, Gołębiewski, A. Narewski – Chojnacki (63’ Karolewski), Więckiewicz – B. Narewski, Masiak, Hrushytskyi – Kamiński
Skład Ząbkovia Ząbki:
Matracki – Bella, Dadacz, Augustyniak, Balcer – Lewandowski, Barzyc – Świerblewski (87’ Szulakowski), Nawrocki, Rohozin (65’ Cichowski) – Kozik (76’ Przygoda)
Żółte kartki:
A. Narewski, Więckiewicz (Wkra) – Augustyniak, Nawrocki, Kozik, Przygoda, Szulakowski (Ząbkovia).
Czerwone kartki:
Augustyniak 86’ – za dwie żółte kartki
Sędzia:
Tomasz Karpiński (WS Płock)