Główny sponsor:

Miasto
Ząbki
NIECO WIOSNY JESIENIĄ
NIECO WIOSNY JESIENIĄ

NIECO WIOSNY JESIENIĄ

ZĄBKI, 17.11.2018 

Raczej zasłużonym, choć wywalczonym po trudnej przeprawie zwycięstwem 4:2 zakończył się kolejny w bieżącym sezonie mecz Ząbkovii rozgrywany na Dozbud Arenie. Bramki dla naszej drużyny w rywalizacji z Mławianką Mława strzelili Konrad Cichowski, Przemysław Bella, Kewin Przygoda oraz Paweł Barzyc, a dla gości Łukasz Wróblewski i Michał Pocieżnicki. Komplet punktów w tym spotkaniu zapewnił ząbkowianom pozycję wicelidera na półmetku rozgrywek, ze stratą trzech punktów do liderującego Huraganu Wołomin, który w tej kolejce uległ w spotkaniu wyjazdowym Ożarowiance Ożarów Mazowiecki 1:2. Trzecie miejsce w tabeli zajmuje wspomniana Ożarowianka, mająca identyczny dorobek punktowy jak nasza drużyna.

Przejście od rundy jesiennej do wiosennej według pomysłu MZPN-u miało być płynne i bezbolesne. W komunikacie z dnia 6 listopada br. czytamy m.in. – „Złota polska jesień na ligowych boiskach stała się przyczynkiem do decyzji władz Mazowieckiego Związku Piłki Nożnej o rozegraniu awansem pierwszej rundy wiosennej jeszcze w listopadzie br. w dniach 17/18 bm., Do podania konkretnych terminów są zobowiązane kluby-gospodarze do dnia 9 XI…”. Miało to miejsce raptem dziesięć dni temu, a złota polska jesień pokazała „pazurki” i zupełnie zmieniła oblicze. Kilka deszczowych dni i pierwszy w tym roku nocny przymrozek sprawiły, że murawa ząbkowskiego stadionu jako żywo przypominała tą, którą kojarzymy z… pierwszych wiosennych kolejek. W miejscach nasłonecznionych zielona i przyjazna, w tych które są objęte cieniem zadaszenia trybuny twarda i zmrożona.

Nie przeszkodziło to naszej drużynie w mocnym wejściu w mecz. Już w 3 minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Damiana Świerblewskiego do sytuacji strzeleckiej doszedł Konrad Cichowski i uderzając z kilku metrów nie dał szans na skuteczną interwencję strzegącemu bramki gości Grzegorzowi Jabłonowskiemu. Następne fragmenty spotkania były dość dziwne. Ząbkowianie „mając wynik” nie robili nic, albo prawie nic aby strzelić kolejne bramki. Utrzymywali się przy piłce, „nabijali” statystyki podań, ale w żaden sposób nie przesuwali akcji do przodu, gdyż zdecydowana większość tych zagrań grana była do tyłu, bądź do boku. Z czasem ten sposób grania zaczął wśród obserwatorów wywoływać irytację i nerwowe komentarze, z których najłagodniejsze mówiły o braku szacunku dla kibiców i sugerowały, aby trener Michał Pulkowski wprowadził kary finansowe, za każde zagranie do tyłu. Zawodnicy Mławianki dość szybko zorientowali się w tym sposobie gry. W środku pola trzech zawodników czyhało na przechwyt, który pozwoliłby im wyjść z szybką kontrą. Nie musieli wcale długo czekać. W 21 minucie meczu nonszalanckie podanie w poprzek boiska przejął Artur Gawęda i błyskawicznie podał na prawą flankę do Łukasza Wróblewskiego, który podciągnął z piłką kilkanaście metrów i zdecydował się na strzał z dystansu. Mateusz Matracki „prawie” sięgnął tego strzału, a prawie robiące w tym przypadku dość poważną różnicę polegało na tym, że piłka odbiła się przed nim na zmrożonym fragmencie murawy i niespodziewanie zatrzepotała w siatce. Reakcja naszej drużyny była błyskawiczna. Dosłownie dwie minuty później kolejne dośrodkowanie z rzutu rożnego Świerblewskiego na gola strzelonego z odległości zaledwie dwóch metrów zamienił Przemysław Bella. Wcześniej dołem dośrodkowywana piłka minęła w polu bramkowym kilku zawodników gości, którzy nie zdołali wyekspediować jej w pole. Po strzelonej bramce ząbkowianie ponownie wrócili do „swojego grania”, które niestety po raz kolejny nie okazało się dla nich korzystne. Kwadrans później mławianie egzekwowali rzut wolny, po którym piłka dokonując różnych łamańców minęła duet naszych środkowych obrońców, przetoczyła się po plecach bocznego i… spadła pod nogi pozostającego bez jakiejkolwiek asysty Michała Pozieżnickiego. Pomocnik gości mając przed sobą tylko naszego bramkarza i bardzo dużo czasu przymierzył dokładnie tuż przy słupku i doprowadził do wyrównania. Najlepszy komentarz do wydarzeń pierwszej połowy tego meczu, jaki słyszałem w przerwie mówił, że „Jedni grają, a drudzy strzelają gole”. Niewątpliwie coś w tym było.

Po zmianie stron determinacja naszej drużyny zdecydowanie wzrosła. Każda upływająca minuta stanowiła dodatkową motywację do podejmowania ataków, ale w ciągu pierwszego kwadransa gry najlepszej sytuacji na strzelenia gola nie wykorzystał… Pocieżnicki, który dopadł do piłki granej w nasze pole karne z lewego skrzydła przez Piotra Białoskurskiego, delikatnie przerzucił ją na Matrackim, ale trafił tylko w poprzeczką. W późniejszych minutach zagrożenie ze strony gości z każdą chwilą malało, a ataki naszej drużyny stawały coraz bardziej intensywne. Przed szansą na strzelenie bramki stawali kolejno Paweł Barzyc, który nieco spóźnił się do podania Świerblewskiego, Patryk Szeliga po zamieszaniu, które powstało w wyniku dośrodkowania z rzutu rożnego oraz Piotr Augustyniak i Bartłomiej Balcer, których groźne strzały bramkarz gości instynktownie wybijał na auty bramkowe. Na ponowne prowadzenie Ząbkovię wyprowadził duet rezerwowych, Kewin Przygoda skutecznym strzałem głową sfinalizował dośrodkowanie z prawego skrzydła Andrija Rozhozina. Wynik na pięć minut przed końcem meczu ustalił Barzyc, chociaż zapewne obiektywny obserwator stwierdzi, że był to gol samobójczy mławskiego bramkarza. Ząbkowski pomocnik posłał w pole bramkowe mocne dośrodkowanie, przy czym piłka „odkręcała” się od bramki, a bramkarz gości próbując łapać piłkę, sam wrzucił ją sobie do siatki. Choćby dla obejrzenia tej kuriozalnej bramki warto było w to jesienne/wiosenne popołudnie odwiedzić ząbkowski obiekt.

Krzysztof Krajewski


Ząbkovia Ząbki – Mławianka Mława 4:2 (2:2)

Ząbki, 17 listopada 2018 r. 

Widzów: 
ok. 130
Bramki: 
Cichowski 3’, Bella 23’, Przygoda 76’, Barzyc 85’ – Wroblewski 21’, Pocieżnicki 37’
Skład Ząbkovia Ząbki:
Matracki – Szulakowski, Dadacz, Augustyniak, Balcer (89’ Pilichowski) – Lewandowski (70’ Przygoda), Bella – Świerblewski (86’ Kozierkiewicz), Barzyc (88’ Kokoszewski), Cichowski (66’ Rohizin) – Kozik (46’ Szeliga)
Skład Mławianka Mława:
Jabłonowski – Jaworski, Wodzyński, Komorowski, Białoskurski – Adamski (68’ Hinburg), Sieja – Wróblewski, Gosik, Pocieżnicki – Gawęda
Żółte kartki:
Barzyc, Świerblewski (Ząbkovia) – Gawęda, Komorowski (Mławianka)
Sędzia:
Piotr Rybus (WS Warszawa)