Główny sponsor:

Miasto
Ząbki
SUBIEKTYWNE PODSUMOWANIE RUNDY JESIENNEJ
SUBIEKTYWNE PODSUMOWANIE RUNDY JESIENNEJ

SUBIEKTYWNE PODSUMOWANIE RUNDY JESIENNEJ

Trudno nie zauważyć, że runda jesienna IV-ligowych zmagań na Mazowszu dobiegła końca. Cykl jakim w jej trakcie pracowałem, niestety nie sprzyjał refleksji. W czwartek zapowiedź nadchodzącej kolejki, w niedzielny poranek relacja z meczu ligowego i… od nowa, zapowiedź, relacja, zupełnie jak w na taśmie w fabryce śrubek. Wiem, że nie powinienem narzekać, bo po pierwsze praca na świeżym powietrzu – w domyśle zdrowa, po drugie dająca możliwość poznania nowych ludzi, którzy podzielają moje zainteresowania – w domyśle wymusza konieczność stałego rozwoju i uzupełniania braków wiedzy, po trzecie zaś i najważniejsze kształtuje charakter, co akurat w moim konkretnym przypadku, też ma niebagatelne znaczenie. Ewidentny jednak brak czasu i potrzeba nabrania odrobiny dystansu do tego, co miałem okazję przez nieco ponad trzy miesiące w wykonaniu naszej drużyny obserwować sprawiły, że podsumowanie pojawia się dopiero teraz, a nie bezpośrednio po zakończeniu rundy.

Ząbkovia Ząbki jesienią tego roku rozegrała szesnaście spotkań ligowych oraz trzy w ramach okręgowego Pucharu Polski MZPN. Na potrzeby tej publikacji skupię się niemal wyłącznie na spotkaniach ligowych, na które co ważne postaram się spojrzeć w kontekście konkretnych oczekiwań ząbkowskich kibiców, które towarzyszyły obecnemu sezonowi. Nie oszukujmy się, były one ogromne. Wynikały w głównej mierze z bardzo udanej rundy rewanżowej poprzedniego sezonu oraz braku osłabień/wzmocnieniu składu osobowego drużyny.

KOLEJKI 1-2 – Koszmar minionego lata

Z tymi właśnie oczekiwaniami drużyna pojechała do Mławy na swój pierwszy, można powiedzieć historyczny mecz pod nową/starą nazwą Ząbkovia. Postawę naszej drużyny zarówno w tym meczu, jak również w kolejnym, także przegranym, w którym jej przeciwnikiem był stołeczny Drukarz chyba najlepiej podsumowuje kompletna rezygnacja, którą zawarłem w ostatnim zdaniu relacji z drugiego z tych spotkań. „…Podopieczni nowego trenera warszawskiej jedenastki zagrali można powiedzieć niemal perfekcyjny mecz. Grając twardo i konsekwentnie w obronie, potrafili wykorzystać dwie z trzech nadarzających się okazji do strzelenia gola i ostatecznie pokonali Ząbkovię pewnie i w pełni zasłużenie. Pytanie o to, kiedy nasza drużyna będzie w stanie zagrać takie spotkanie i wywalczyć pierwsze punkty na IV-ligowym froncie pozostaje na chwilę obecną otwarte.” Po dwóch kolejkach ząbkowianie zajmowali piętnaste miejsce w tabeli, przy zerowym dorobku punktowym, lepszym bilansem bramek wyprzedzając jedynie Kasztelana Sierpc.

KOLEJKI 3-9 – Chwilo trwaj!

Po spotkaniach wyjazdowych nasza drużyna przystępowała do pierwszego meczu w roli gospodarza w raczej niespecjalnych nastrojach. Przeciwnik, którym była Mazovia Mińsk Mazowiecki nie dość, że był zwycięzcą naszej grupy rozgrywkowej w poprzednim sezonie (ostatecznie przegrany baraż z Bronią Radom) to w dwóch pierwszych kolejkach obecnego sezonu zgromadził komplet punktów. Po bardzo dobrej grze naszej drużyny mecz zakończył się pełnym sukcesem i wywalczeniem pierwszych ligowych punktów. Bramki strzelili Daniel Kozik oraz Konrad Cichowski. Również zwycięstwem zakończył się kolejny „wyjazd”, w którym rywalem naszej drużyny był MKS Przesnysz. Po golach Daniela Nawrockiego z rzutu karnego i Cichowskiego, w doliczonym czasie gry Ząbkovia wygrała 2:1 i ostatecznie pozostawiła za sobą negatywne wspomnienia z dwóch pierwszych kolejek. W następnych spotkaniach nasza drużyna pokonała przed własną publicznością MKS Ciechanów 6:0, na wyjeździe rezerwy siedleckiej Pogoni 4:0 i na swoim obiekcie niespodziewanego lidera rozgrywek Ożarowiankę Ożarów Mazowieckie 1:0. Tydzień później z Łomianek nasza drużyna wywiozła remis 1:1, a sekwencję spotkań bez porażki zakończyło starcie z rezerwami ekstraklasowej Wisły Płock, które po dwóch golach Kozika oraz trafieniach Cichowskiego i Michała Tarnogrodzkiego zostały na Dozbud Arenie pokonane 4:0. W relacji z tego spotkania napisałem m.in. „…Po raz kolejny należy dostrzec i docenić fakt, że w rywalizacji przed własną publicznością nasza drużyna nie straciła bramki. To był czwarty „domowy” mecz w obecnym sezonie, a bilans bramek przy komplecie dwunastu zdobytych punktów wynosi 13:0…”. Po tej serii sześciu zwycięstw i jednego remisu Ząbkovia z dorobkiem dziewiętnastu punktów zajmowała trzecie miejsce w tabeli, tracąc pięć punktów do lidera, którym był Huragan Wołomin i dwa do zajmującej drugie miejsce Ożarowianki.

Kolejki 10-15 – Huśtawka nastrojów

Po efektownym zwycięstwie w meczu z Wisłą II Płock ząbkowianie do potyczki z warszawskim Hutnikiem przystępowali w roli zdecydowanego faworyta. W niczym nie zmieniał tego przekonania fakt, że przeciwnicy wygrali trzy wcześniejsze spotkania ligowe, pokonując kolejno Wkrę Żuromin, Kasztelana oraz Mławiankę. Niestety mecz zakończył się ostatecznie porażką naszej drużyny 0:1. Podobnie zresztą jak kolejny wyjazd do Ostrołęki, który zakończył się przegraną 1:2. W międzyczasie do Ząbek przyjechał lider w Wołomina i został przez naszą drużynę koncertowo „wypunktowany” 3:0. Każdy kto bezpośrednio obserwował ten mecz podkreślał, że wynik nie do końca odzwierciedlał jego przebieg, bo zwycięstwo naszej drużyny powinno być jeszcze wyższe. Gole w derbowej rywalizacji, która miała miejsce przy blasku jupiterów strzelili Damian Świerblewski, Dariusz Dadacz oraz Nawrocki. W relacji z wyjazdowego meczu w Ostrołęce, napisałem gorzkie słowa, które wywołały wiele komentarzy i kontrowersji wśród Czytelników: „…Po obejrzeniu meczu w Ostrołęce domowe konfrontacje z Mazurem Gostynin i Kasztelanem Sierpc oraz wyjazd do Wkry Żuromin urastają w moich oczach niemal do wyzwań na poziomie rywalizacji w Lidze Mistrzów. Każdy kto spojrzy w tabelę popuka się w czoło, przecież patrząc na dorobek punktowy tych drużyn nie sposób dostrzec racjonalnych przesłanek do wysnuwania tego typu wniosków. A jednak, doświadczenia ostatnich lat pokazują bardzo niepokojącą prawidłowość, której racjonalnie wytłumaczyć nie sposób. Im solidniejszy jest przeciwnik z którym naszej drużynie przychodzi rywalizować, tym… łatwiej ząbkowianom przychodzi zdobywanie punktów...”. Szczęśliwie nie okazały się one prorocze. Ząbkovia zdołała przed własną publicznością pokonać Mazura 2:1 oraz Kasztelana 4:0, ale wyjazdowa potyczka z Wkrą zakończyła się porażką 2:3. Po tej sekwencji trzech „domowych” zwycięstw, przedzielonych  dwoma wyjazdowymi porażkami ząbkowska drużyna z dorobkiem dwudziestu ośmiu punktów zajmowała drugie miejsce w tabeli, tracąc sześć punktów do lidera, którym był Huragan Wołomin i wyprzedzając lepszym bilansem bezpośrednich spotkań Ożarowiankę, przy równej liczbie zdobytych punktów.

Kolejka 16 – Optymistyczny prognostyk

Na kilka dni przed zakończeniem rundy jesiennej na stronach MZPN pojawił się komunikat o rozegraniu jednego meczu rundy wiosennej awansem, ze względu na panujące korzystne warunki atmosferyczne. Przeciwnikiem naszej drużyny była Mławianka, która w całej rundzie jesiennej zdołała zgromadzić zaledwie dziesięć punktów, trzykrotnie wygrywając (w tym raz wiadomo z kim) oraz jeden mecz kończąc remisem. Mecz zakończył się zasłużonym, choć wywalczonym po trudnej przeprawie zwycięstwem 4:2. Bramki dla naszej drużyny strzelili Cichowski, Przemysław Bella, Kewin Przygoda oraz Paweł Barzyc. Komplet punktów w tym spotkaniu zapewnił Ząbkovii pozycję wicelidera na półmetku rozgrywek, ze stratą trzech punktów do liderującego Huraganu Wołomin, który w tej kolejce uległ w spotkaniu wyjazdowym Ożarowiance Ożarów Mazowiecki 1:2. Trzecie miejsce w tabeli zajmuje wspomniana Ożarowianka, mająca identyczny dorobek punktowy jak nasza drużyna.

Na zakończenie chciałbym zacytować fragmenty dwóch moich tekstów, połączonych wspólnym mianownikiem. Pierwszy powstał po wyjazdowym meczu pucharowym z Wilgą Garwolin „…Po przerwie na murawie pojawili się m.in. Przygoda oraz dwaj wychowankowie naszego klubu Maciej Pilichowski i Wiktor Ciok. Zdecydowanie warto podkreślić, że zaprezentowali się lepiej niż poprawnie w kolejnym bardzo dobrym meczu w wykonaniu naszej drużyny.”. Drugi zaś do „domowym” spotkaniu z Kasztelanem, rozegranym w ramach 15 kolejki ligowej: „…kilka minut przed zakończeniem spotkania na boisku pojawił się, zaliczając ligowy debiut wychowanek naszego klubu Maciej Pilichowski (rocz. 2001). Wcześniej miał okazję wystąpić w wygranym przez naszą drużynę 3:0 spotkaniu 1/16 Pucharu MZPN, w którym Ząbkovia rywalizowała w Garwolinie z tamtejszą Wilgą…”. Dodatkowo na dwa mecze kończące okres roztrenowania, w których przeciwnikami Ząbkovii były kolejno Polonia Warszawa oraz Marcovia Marki, trener Michał Pulkowski powołał do składu drużyny dwóch wychowanków naszego klubu z rocznika 2003. Byli to Mateusz Kowalczyk oraz Kacper Bystros. Obydwaj zaliczyli udane debiuty, podobnie zresztą jak Krystian Zbrzeski (rocz. 2001), który strzelił jedną z bramek w meczu z Polonią. Powiało optymizmem? Tak właśnie miało być! Oby do wiosny.

Krzysztof Krajewski