Główny sponsor:

Miasto
Ząbki
KOMPLET PUNKTÓW I AWANS W TABELI
KOMPLET PUNKTÓW I AWANS W TABELI

KOMPLET PUNKTÓW I AWANS W TABELI

MIŃSK MAZOWIECKI, 04.11.2017 Wyjazdowe spotkanie 14 kolejki IV ligi grupy północnej, w którym rywalem Dolcanu była drużyna mińskiej Mazovii, zakończyło się zwycięstwem naszej drużyny 3:0. Trafienia dla ząbkowian zaliczyli kolejno Konrad Cichowski, Daniel Nawrocki oraz Dariusz Dadacz, który skierował do bramki piłkę odbitą przez bramkarza po rzucie wolnym egzekwowanym przez Marcina Stańczyka.

Analizując przed meczem statystki bezpośrednich spotkań tych dwóch drużyn można było zauważyć ciekawą prawidłowość. Niezależnie od miejsc zajmowanych przez nie w ligowej tabeli, chociaż prawdę powiedziawszy niemal zawsze dużo wyżej plasują się w niej mińszczanie, na boisku swoją wyższość dotychczas wykazywał Dolcan. Tak było w meczu jesiennym, który zakończył się naszą zdecydowaną wygraną 5:1 oraz w wyjazdowym spotkaniu wiosennym, zakończonym sukcesem ząbkowian 2:0, choć walkower na rzecz Mazovii nieco te statystyki burzy… ale tylko nieco. Dużo więcej wątpliwości można było nabrać po obserwacji początkowych minut spotkania. Wicelider rozgrywek próbował narzucić dziesiątej drużynie ligowej tabeli swoje warunki i trzeba przyznać, że był bardzo bliski osiągnięcia celu i szybkiego objęcia prowadzenia. Już w 8 minucie po doskonałym podaniu Jewhena Romanowa w idealnej sytuacji strzeleckiej znalazł się Mateusz Janusiewicz, ale uderzył zbyt lekko i dokładnie w ręce pewnie interweniującego Damiana Krzyżewskiego. Po tym zdarzeniu nastąpiło, z początku delikatne, z czasem coraz wyraźniejsze przesuwanie akcentów w grze obydwu drużyn. Nasi zawodnicy coraz dłużej potrafili utrzymać się przy piłce, a podejście z piłką pod pole karne przeciwników przestało stanowić jakiekolwiek problem. Pierwszej doskonałej sytuacji na wyprowadzenie naszej drużyny na prowadzenie nie zdołał wprawdzie wykorzystać Konrad Cichowski w 18 minucie meczu, ale skrzydłowy naszej drużyny cztery minuty później był już dużo bardziej skuteczny. Zespołowa akcja Dolcanu przed polem karnym gospodarzy została zakończona doskonałym prostopadłym podaniem Marcina Stańczyka do wychodzącego na czystą pozycję Cichowskiego, który nie dał żadnych szans na skuteczną interwencję Włodzimierzowi Lisiewiczowi. Niemal dokładnie dziesięć minut później nasi zawodnicy zaprezentowali perfekcyjnie zorganizowany kontratak. Piłkę pod naszym polem karnym przejął Przemysław Więczek, następnie nie niepokojony zbytnio przez graczy Mazovii przebiegł z nią kilkadziesiąt metrów i podał na wolne pole do Daniela Nawrockiego, który bezwzględnie wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem gospodarzy. Wynik meczu, jak się okazało ustalił Dariusz Dadacz w 35 minucie, który umieścił w siatce piłkę wybronioną z trudem przez Lisiewicza po strzale Stańczyka z rzutu wolnego, egzekwowanego z okolic narożnika pola karnego.

Po przerwie dość wyraźną przewagę optyczną osiągnęli podopieczni Andrzeja Sieradzkiego, ale nie przekładało się to jakiś wyraźny sposób na stwarzane przez nich sytuacje strzeleckie. Miejscowi zawodnicy grali wolno, niedokładnie i schematycznie, czym doprowadzali do rozpaczy swoich kibiców zgromadzonych na trybunach. Pewnie i momentami szczęśliwie grający blok defensywny naszej drużyny potrafił wyjść nomen omen „obronną ręką” z mniejszych i większych kłopotów, a nawet gdy gospodarzom w końcu udało się strzelić, za sprawą Romanowa gola, sędzia słusznie zamiast uznać bramkę, ukarał strzelca żółtą kartką, za zagranie piłki ręką. Nie każdy jest Maradoną z jego „boskim dotknięciem”.

Zapewne część Czytelników uzna to za megalomanię, inni zarzucą mi wracanie do tego samego tekstu po raz enty, ale i tak zacytuję… sam siebie, z artykułu napisanego niemal dokładnie rok temu, po meczu Dolcanu z Mazovią, który została rozegrany w ramach rundy jesiennej poprzedniego sezonu: „Muszę przyznać, że wybierając się na to spotkanie byłem pełen obaw. Mecz z wiceliderem ligowej tabeli jawił mi się jako poważne wyzwanie i nie byle jaki sprawdzian dla naszej drużyny, której występy w ostatnich spotkaniach były raczej mało przekonujące. Tym razem jednak wszystko zagrało jak należy. Pierwsza potyczka Dolcanu na IV-ligowym froncie przy sztucznym oświetleniu zakończyła się pełnym sukcesem. Doskonała postawa drużyny, efektowna gra, okazałe zwycięstwo i doping przez pełne dziewięćdziesiąt minut.” Można powiedzieć nic dodać, nic ująć. Co by nie mówić, pomijając drobny niuans z oświetleniem, po raz kolejny powyższy cytat stanowi doskonałe podsumowanie bieżących wydarzeń. Tym razem zamiast sztucznego oświetlenia mieliśmy mecz rozgrywany na sztucznej trawie, gdyż murawa naturalnego boiska Mazovii, po długotrwałych opadach deszczu nie nadawała się do grania.

Do końca rundy jesiennej pozostał już tylko jeden mecz w którym Dolcan na stadionie w Ząbkach zmierzy się z przedostatnią drużyną ligowej tabeli – Błękitnymi Raciąż. Tydzień później również na naszym boisku rozegrany zostanie półfinał Pucharu Polski na szczeblu Warszawskiego OZPN-u, w którym rywalem naszej drużyny będzie Mazur Karczew. Stawką tego spotkania będzie awans do grona szesnastu najlepszych drużyn na Mazowszu – pomijając oczywiście te, które występują aktualnie na szczeblu centralnym rozgrywek.

Krzysztof Krajewski


Mazovia Mińsk Mazowiecki - Dolcan Ząbki 3:0 (3:0)

Mińsk Mazowiecki, 04 listopad 2017 r. 

Widzów: 
ok. 150
Bramki: 
Cichowski 22’, Nawrocki 31’, Dadacz 35’
Skład Mazovia Mińsk Mazowiecki:
Lisiecki – Matak (46’ Słowik), Grabek, Nojszewski, Herman – Puciłowski, Romanow, Janusiewicz (46’ Kowalczyk), Krajewski, Żurawski – Siedlecki (72’ Smoderek)
Skład Dolcan Ząbki:
Krzyżewski – Więczek, Dadacz, Augustyniak, Wybraniec – P. Barzyc (75’ Żukiewicz), Lewandowski – Cichowski (88’ Szulakowski), Stańczyk (79’ Rohozin), Kozierkiewicz (87’ Jaroszewski) – Nawrocki (84’ Szeliga)
Żółte kartki:
Grabek, Romanow (Mazovia) – Stańczyk, Lewandowski (Dolcan)
Sędzia:
Łukasz Suwała (WS Radom)